Błędy przy fugowaniu płytek, które kończą się grzybem
Fugowanie płytek w łazience wydaje się prostą czynnością, dopóki po kilku miesiącach w narożnikach nie pojawi się czarny nalot, a spoiny nie zaczną się kruszyć. Problem prawie nigdy nie leży w samych płytkach. Najczęściej to błędy wykonawcze sprawiają, że fuga chłonie wodę, nie wysycha i staje się idealnym środowiskiem dla pleśni. Zanim zaczniesz rozrabiać zaprawę, warto wiedzieć, co konkretnie idzie nie tak.
Pierwszy poważny błąd to fugowanie na mokrym lub zapylonym podłożu. Jeśli klej pod płytkami nie wysechł, wilgoć zostaje zamknięta pod spoiną i nigdy nie odparuje. Podobnie pył z cięcia płytek osłabia przyczepność fugi, która po kilku tygodniach zaczyna odpadać płatami. Drugi problem to zbyt rzadka masa. Rozcieńczanie fugi wodą „na oko" obniża jej wytrzymałość i zwiększa nasiąkliwość. Trzeci błąd to brak dylatacji w narożnikach i na stykach ze ścianami. Fuga sztywno wypełniająca te miejsca pęka pod wpływem ruchu podłoża i zmian temperatury.
Rodzaj fugi ma tu ogromne znaczenie. W łazience, gdzie woda leje się codziennie, cementowa spoina bez dodatków wchłania wilgoć jak gąbka. Epoksydowa jest praktycznie nieprzepuszczalna, ale trudniejsza w aplikacji i droższa. Jeśli nie wiesz, co wybrać do swojego przypadku, zrób porównanie fug epoksydowych i cementowych i dopasuj rozwiązanie do intensywności użytkowania oraz budżetu. Sam wybór to jednak połowa sukcesu — liczy się jeszcze sposób nakładania.
Najczęstszy błąd wykonawczy to zbyt późne czyszczenie spoin. Fuga epoksydowa tężeje szybko i jeśli nie usuniesz jej z płytek w odpowiednim momencie, zostaną trwałe smugi. W przypadku cementowej zbyt wczesne przemycie wyciąga spoiwo i osłabia strukturę. Kolejna sprawa to brak impregnacji, nawet jeśli producent pisze, że fuga jest odporna na wodę. W łazience bez wentylacji żadna spoina nie wyschnie, a to prosta droga do grzyba. Pamiętaj też o dokładnym wypełnieniu szczelin — puste przestrzenie w spoinie zbierają wodę i brud, których nie usuniesz zwykłym myciem.